• 13.jpg
  • 14.jpg
  • 15.jpg
  • 16.jpg
  • 17.jpg
  • 18.jpg
  • 11.jpg
  • 009.jpg
  • 03.jpg
  • 3.jpg
  • 06.jpg
  • GELG.gif
  • 08.jpg
  • 02.jpg
  • 13.jpg
  • 4068de67b848c9d5d40ec45784d72c62.jpg
  • 01.jpg
  • 09.jpg
  • 7.jpg
  • 10.jpg
  • 05.jpg
  • 827928709_1_644x461_rev001.jpg
  • 07.jpg
  • 12.jpg
  • 6.jpg
  • 2.jpg
  • 8.jpg
  • 1200px-Liqui-moly.svg.png
  • 37006-normal.jpg
  • 5.jpg
  • 9.jpg
  • 04.jpg
  • 4.jpg
  • 1.jpg

Dzień 9

Pobudka na kazachskim stepie. Śniadanie, serwis aut, serwis osobisty i w drogę. Ruszyliśmy szukać lokalnego "usuwacza ciąż", który będzie w stanie pospawać bagażnik w czarnym uazie. Po małym reaserchu wylądowaliśmy w fabryce okien i drzwi prowadzonej przez 4 braci. Przyjęli nas bardzo miło, oprowadzili po swojej firmie i pomogli nam w potrzebie. Próbowaliśmy zakupić od nich Passeratti ale cena 1700$ za stare passeratti była zdecydowanie zbyt wysoka. -Może później znajdziemy jakąś Lade. Ruszyliśmy na Uralsk. Tuż za granicami miasta ukazały nam się policyjne koguty i kolejna kontrola. Na szczęście magia Bałagana zadziałała bo nasi nowi koledzy w mundurach oprowadzili nas po mieście. Niezbędny był zakup części do uaza. Potem policjanci pokazali nam miejsce gdzie "dobrze zjemy". Lokal bardzo niepozorny za to jedzonko wyśmienite. Lokalnym przysmakiem jest konina i nie mogło jej zabraknąć w naszym menu. Dostaliśmy pierogi z mięsem, makaron z mięsem i ziemniaki z koniną. Jedzenie naprawdę dobre, a koszt nie wyniósł nas więcej niż 5 $ na osobe! Zachowywaliśmy się jak byśmy byli 10 dni na słoikach 😛 Nasi koledzy zabrali dziewczyny na sygnałach do kantora. Zrobili show na pół Uralska.. Śmialiśmy się, że nasza obecność to wydarzenie roku w mieście, w końcu ile osób eskortowane przez policje przejeżdża przez miasto? A teraz jedziemy non stop na Aralsk. Setki kilometrów drogi i niczego wokół...

 

 

Pomagamy Paulince!

Copyright © 2017. All Rights Reserved.